Zawiadomienie do prokuratury ws. gdańskiego sądu

Utrudnianie wykonywania działalności związkowi zawodowemu, wypowiedzenie umowy pracownikowi sądu wbrew prawu i zatajanie istnienia organizacji przed inspekcją pracy – związkowcy skierowali do prokuratury zawiadomienie o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kierownictwo Sądu Okręgowego w Gdańsku”. To pierwszy taki przypadek w kraju. – Nie zgadzamy się z tymi zarzutami – odpowiada sąd.

Kierownictwo celowo ignorowało fakt, iż w marcu 2012 r. „Solidarność” sądowa objęła zasięgiem swojego działania Sąd Okręgowy w Gdańsku – mówi Edyta Odyjas, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Pracowników z siedzibą w Katowicach, która zrzesza 106 sądów. – A najpoważniejsze problemy zaczęły się w listopadzie 2014 r., kiedy wypowiedziano umowę o pracę pracownikowi sądu, który jest członkiem NSZZ „Solidarność”, a umowa była zawarta na czas nieokreślony. Mimo to pracodawca nie wysłał do organizacji zawiadomienia o zamiarze wypowiedzenia, czym naruszył art. 38 par. 1 Kodeksu pracy.

Brak zgody na zwolnienie

Jak czytamy w zawiadomieniu do gdańskiej prokuratury, sąd najpierw wypowiedział pracownikowi umowę, a dopiero potem zapytał związek, czy osoba, której ją wypowiedział, jest członkiem organizacji oraz czy związek podejmuje się obrony tej osoby. NSZZ potwierdził. Dyrektor sądu wycofał więc wypowiedzenie, zapewne by dochować procedur, i poprosił organizację – na podstawie Kodeksu pracy – o zajęcie stanowiska.

Związek odpowiedział, że „ewentualne wypowiedzenie pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony byłoby nieuzasadnione, ponieważ sam pracodawca swoim postępowaniem potwierdza, że powody, dla których wypowiedział umowę o pracę były niezasadne”. Dowód?

– Skoro najpierw oświadczeniem z dnia 18 listopada 2014 wypowiedział umowę o pracę, a następnie w dniu 24 listopada 2014 cofnął oświadczenie w tym zakresie, to trudno uznać to działanie za zasadne – tłumaczy Edyta Odyjas.

Cztery dni później dyrektor sądu wypowiedział pracownikowi jednak umowę. W marcu 2015 r. sprawa ta znalazła się w zawiadomieniu jako „rażące naruszenie prawa pracy”. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz.

Przybywa związkowców

Drugi zarzut to wprowadzenie w listopadzie ub.r. nowego regulaminu pracy sądu bez konsultacji ze związkowcami.

– „Dla Sądu Okręgowego w Gdańsku Związek nie jest zakładową organizacją związkową ponieważ, zgodnie z art. 25(1) ust. 1 ustawy o związkach zawodowych, organizacja związkowa uzyskuje uprawnienia zakładowej organizacji związkowej u danego pracodawcy wówczas kiedy zrzesza u niego co najmniej 10 członków” – odpowiedział związkowcom dyrektor sądu Zbigniew Lewandowski. – „Państwa Organizacja nie zrzesza w Sądzie Okręgowym w Gdańsku wymaganej liczby członków, ani też nie informuje Sądu w okresach kwartalnych, o liczbie członków. Nadto z przesłanego Statutu nie wynika aby Sąd Okręgowy w Gdańsku został objęty działaniem związku”.

Według związkowców w 2012 r. do sądowej „S” w SO w Gdańsku należały trzy osoby. W listopadzie 2014, czyli miesiąc przed tym, jak dyrektor sądu wysłał cytowane wyżej pismo, już 11. Dziś, czyli po tym jak – zdaniem związkowców – zwolniono bezprawnie jedną z pracownic – jest ich już ok. 70.

Związkowcy odpowiedzieli, że „międzyzakładowa organizacja związkowa może objąć zasięgiem swojego działania zakład pracy, w którym posiada nawet tylko 1 członka, jeżeli we wszystkich zakładach pracy objętych zasięgiem swojego działania zrzesza co najmniej 10 członków”, argumenty prezesa ocenia jako „bezzasadne”, a „zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego regulamin pracy wydany przez pracodawcę bez wymaganego uzgodnienia z zakładową organizacją związkową nie ma mocy wiążącej”.

„Nawet nie chcieli rozmawiać”

Trzeci zarzut dotyczy z kolei „zatajenia w trakcie kontroli inspektorów pracy faktu działania w sądzie związku zawodowego”.

[…]

cały artykuł 

Źródło: trojmiasto.gazeta.pl