Asystenci, specjaliści, kuratorzy – spotkanie w Ministerstwie Sprawiedliwości

W poniedziałek 24 września 2018 r. w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie reprezentantów asystentów sędziów, kuratorów i specjalistów z opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów – zrzeszonych w MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa z kierownictwem resortu.

fot. E. Odyjas

Ze strony związków uczestniczyli: Edyta Odyjas – przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej; kuratorów reprezentowały: Barbara Adamaszek – zastępca przewodniczącej Komisji Międzyzakładowej, Danuta Jurczyk i Barbara Cieślak; asystentów reprezentowali: Kryspin Tomczak i Oliwia Oktawia Mazur, specjalistów opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów reprezentowali: Bożena Zimna, Iwona Zbieg, Joanna Grodzicka-Waniewska, Dariusz Kozerski.

Ze strony resortu uczestniczyli: Łukasz Piebiak – podsekretarz stanu wraz ze współpracownikami z departamentów, których zadania dotyczą tematów sygnalizowanych przez związkowców w tym m.in.: Dorota Szarek Zastępca Dyrektora Departamentu Kadr, Rafał Reiwer – Zastępca Dyrektora Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji, Henryk Pawlaczyk – naczelnik Wydziału Kurateli, Hanna Domagała – Główny Wizytator Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich, Dariusz Cieślik – zastępca dyrektora Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich i Krzysztof Petryna – zastępca dyrektora Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych.

Na spotkaniu, które zostało zorganizowane z inicjatywy „Solidarności” Pracowników Sądownictwa, obecnych przywitał podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości – Łukasz Piebiak.

Asystenci sędziów zwrócili uwagę przede wszystkim na niewystarczające zarobki w tej grupie zawodowej i niedocenianie asystentów na wielu płaszczyznach. Asystenci pracują we wszystkich instancjach sądowych, a ich wiedza prawnicza musi obejmować wszystkie dziedziny prawa. To zwykle na nich spoczywa przygotowanie rozstrzygnięcia i uzasadnienia, które po złożeniu podpisu przez sędziego staje się orzeczeniem sądowym. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wynagrodzenie starszego asystenta sędziego, który musi posiadać dziesięcioletnie doświadczenie w tym zawodzie nie może przekraczać 4.200 zł brutto. Tymczasem wynagrodzenie referendarza sądowego, który np. w pionie cywilnym w zakresie swoich kompetencji ma wydawanie i stwierdzanie prawomocności nakazów, wydawanie klauzul wykonalności i wzywanie do uzupełniania braków formalnych pozwu ustalone zostało 75% wynagrodzenia sędziego sądu rejonowego w pierwszej stawce awansowej – czyli wynosi 7520,35 zł brutto, a starszego referendarza sądowego może osiągać poziom 11.108,33  zł brutto (kwoty te należy zwiększyć o składki ZUS wynoszące około 13,17%). Asystent pracując z kilkoma sędziami poznaje i musi uwzględniać poglądy orzecznicze, a nawet styl wypowiedzi każdego z nich. Współpraca opiera się na zaufaniu sędziego do asystenta i do jego kompetencji. Asystenci współpracujący z sędziami potrafią przewidzieć nawet jakie rozstrzygnięcie wyda sędzia w konkretnej sprawie. Przy tak niskim uposażeniu odchodzą jednak z sądów i zatrudniani są przez kancelarie prawne, które dzięki tym zdolnościom osiągają dobre wyniki, bo były asystent potrafi dobrze doradzić klientowi kancelarii w sprawie prowadzonej przez konkretnego sędziego. To są realne zagrożenia dla wymiaru sprawiedliwości. Związkowcy podnosili, że nie wolno dopuszczać do tego, by asystenci tak gremialnie odchodzili z pracy do korporacji. Uczestnicy spotkania zgodzili się, że rozpiętość wynagrodzeń między asystentami sędziów, a referendarzami sądowymi jest zbyt duża.

Ważną kwestią, na którą zwrócono uwagę przedstawicielom resortu jest też fakt, że nawet przy wygospodarowaniu środków na wzrost wynagrodzeń, asystenci – głównie w sądach apelacyjnych – którzy osiągają już maksymalny poziom wynagrodzeń zasadniczych  (przypomnijmy, że jest to niespełna kwota 3 tys. netto) nie będą mogli mieć zwiększonych wynagrodzeń.

Przedstawiciele ministerstwa zapewnili, że resort jest zainteresowany zmianami i sukcesywnym podnoszeniem pensji asystentów sędziów, a oni sami powinni – zamiast odchodzić z pracy – zabiegać o przechodzenie do zawodu sędziowskiego czy referendarskiego. Związkowcy zwracali jednak uwagę na to, że aplikacja uzupełniająca, która ma zostać zorganizowana w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie będzie wymagała dojazdów niekiedy z drugiego końca Polski. Sam koszt przejazdów pociągami to kwota ok. 1600 zł – co dla asystenta otrzymującego zwykle ok. 2.200 zł na rękę jest wydatkiem zaporowym. Do tego konieczne jest wliczenie 40 godzin w pociągach i świadomość, że zaraz po pracy w piątek będą musieli jechać do Krakowa, a po zajęciach wrócą do domu około północy w niedzielę, by w poniedziałek rano stawić się w pracy. Tymczasem resort powinien zdawać sobie sprawę, że przy takich możliwościach i pensjach żaden asystent nie będzie asystentem do emerytury. Dostęp do egzaminu konkursowego na stanowisko referendarza sądowego daje obecnie zdany egzamin korporacyjny. Wielu asystentów wybiera więc tę drogę dochodzenia do zawodu referendarza. Dla wymiaru sprawiedliwości jest to jednak droga ryzykowna, bo może stracić wartościowego prawnika, który po zdanym egzaminie radcowskim lub adwokackim – z braku egzaminów referendarskich zdecyduje się jednak pracę w ramach korporacji prawniczej. Związkowcy postulowali więc umożliwienie asystentom przystępowanie do konkursów referendarskich po 4 latach pracy na stanowisku asystenta sędziego i zagwarantowanie wynagrodzenia np. na poziomie 60% pierwszej stawki awansowej sędziego rejonowego.

Specjaliści z opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów zwracali uwagę, że ustawa i przepisy wykonawcze, które weszły w życie trzy lata temu zdecydowanie pogorszyły ich warunki pracy i płacy. Po wyjęciu ich spod Karty Nauczyciela stracili przede wszystkim na wymiarze urlopu, wysokości wynagrodzeń, awansach zawodowych, systemie czasu pracy. Są niedostrzeganą grupą zawodową w wymiarze sprawiedliwości. Poddawani są ustawicznej presji terminowości i ilości wydawanych opinii, mimo że NIK stwierdziła, że w celu utrzymania ich jakości nie powinni wydawać ich więcej niż 70, podczas gdy wydają ich ok. 100, a i tak oczekiwania są jeszcze większe. Przedstawiciele resortu zwrócili jednak uwagę na to, że ministerstwo nie narzuca obowiązku wykonywania większej normy ilościowej wydawanych opinii niż przewidziana przez NIK  (tego wymogu nie ma również w przepisach), a ich priorytetem jest jakość opinii, na co zawsze zwracali uwagę. Dodatkowo specjaliści z OZSS podkreślili, że termin 14-dniowy jest nieadekwatny do możliwości wydania opinii z należytą starannością, zwłaszcza, że w tym czasie muszą przed sądami bronić wyników swoich badań i odpowiadać na dodatkowe pytania sądów, wydawać opinie uzupełniające, ustosunkowywać się pisemnie do zarzutów stron, co nie jest liczone do podstawowego miernika ich pracy, czyli ilości wydanych opinii. Postulowali przede wszystkim wydłużenie terminu co najmniej do 21 dni oraz nadawania tzw. numerków, aby wszystkie dodatkowo wykonywane czynności były liczone do ilości wydanych opinii (miernika pracy specjalisty). Przedstawiciele ministerstwa zapewnili, że wydłużenie terminu do sporządzenia opinii jest w trakcie procesu legislacyjnego. Obecny Minister Łukasz Piebiak wyraził swoje zaniepokojenie, co do czasu jego trwania, skoro został zapoczątkowany ponad 8 miesięcy temu.

Przedstawiciele OZSS postulowali też  wprowadzenie zadaniowego systemu czasu pracy. Obecnie – z braku wyraźnych zapisów – prezesi sądów okręgowych zachowują się asekuracyjnie i obawiają się wprowadzać ten system czasu dla specjalistów. Przedstawiciele resortu wyrazili stanowisko, że są przychylni zadaniowemu czasowi pracy i takie stanowisko przekazywali prezesom sądów.

Wynagrodzenia w OZSS także wymagają uporządkowania. Przede wszystkim po wprowadzeniu nowych przepisów doszło do powstania niczym nieuzasadnionych dysproporcji w wynagrodzeniach za tą samą pracę. Obowiązujące rozporządzenie zdaniem związkowców nie reguluje tej kwestii praktycznie wcale, gdyż rozpiętość wynagrodzenia zawiera się między 2.000 zł a 5.700 zł, zaś awans zawodowy i finansowy zależy od arbitralnej decyzji prezesa sądu. Także warunki lokalowe są niewystarczające. W wielu ośrodkach zdarza się, że na czas przeprowadzanego badania drugi specjalista musi szukać innego miejsca do pracy. Tymczasem praca ta wymaga rzetelnego zbadania, pochylenia się nad każdą sytuacją. Presja czasowa i ilościowa połączone ze świadomością o tym, jakie znaczenie ma praca specjalistów dla konkretnej rodziny i konkretnego dziecka powodują, że dochodzi do przeciążenia psychofizycznego i szybko następuje wypalenie zawodowe. Brak jest kandydatów do tego zawodu, a wakaty trudno zapełnić. Zatrudnienie lekarza psychiatry, którego opinia często jest nieodzowna do wydania opinii psychologicznej – graniczy z cudem. W czasie spotkania zwrócono uwagę na konieczność uregulowania płac, wprowadzenia dodatkowego urlopu wypoczynkowego i urlopu dla poratowania zdrowia. Ze strony ministerstwa zostało powiedziane, że są plany uproszczenia procedury konkursowej, ale w taki sposób, by nie stracić na jakości specjalistów oraz plany zwiększenia liczby etatów. Przedstawiciele OZSS podkreślili jednak, że problemem nie jest sama procedura konkursowa, czy też liczba etatów, ale przede wszystkim warunki pracy i płacy sądowych specjalistów, które zniechęcają do świadczenia pracy na stanowisku specjalisty psychologa, pedagoga czy lekarza. Powoduje to odpływ specjalistów oraz brak chętnych na te stanowiska pracy.

Kuratorzy sądowi zrzeszeni w „S” kolejny już raz upomnieli się przede wszystkim o zamianę ustawy. Zwrócili uwagę, że nowelizacja w tym zakresie jest bardzo potrzebna ponieważ obowiązująca prowadzi do wielu nieprawidłowości, a nawet patologii w tej grupie zawodowej. Zwrócili uwagę, że raport NIK, który ukazał się 18 września 2018 roku, dotyczący wykonywania obowiązków przez kuratorów sądowych ujawnił wiele nieprawidłowości, które działacze NSZZ „Solidarność” zgłaszali od lat i które to problemy były marginalizowane przez poprzednich ministrów sprawiedliwości.

Obecnie obowiązujący ustrój kurateli jest zły i gwarantuje bezkarność kierownikom kuratorskiej służby sądowej, a także kuratorom okręgowym nadużywającym swojej władzy, pozbawiając możliwości działania zarówno prezesów sądów jako pracodawcom kuratorów, a także ministrowi sprawiedliwości.

Organizacja Związkowa zwróciła również uwagę na konieczność natychmiastowej zmiany rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2003 r. dotyczącego obciążenia pracą kuratorów. Związkowcy zwrócili uwagę, iż rozporządzenie  w żaden sposób nie przystaje do obowiązujących przepisów związanych z nowelizacja KKW oraz KK .

Minister Piebiak  w tym względzie podzielił  uwagi organizacji związkowej i poinformował że prace legislacyjne w zakresie zmiany ustawy o kuratorach są bardzo zaawansowane i całościowa nowelizacja ustawy o kuratorach sądowych zostanie przedstawiona jeszcze tej jesieni. Zobowiązał również naczelnika Wydziału Probacji, obecnego na spotkaniu pana Pawlaczyka o niezwłoczne wszczęcie prac zmierzających do uaktualnienia  wspomnianego rozporządzenia,

Na spotkaniu poruszono również kwestię działań  kontrolnych dotyczących nieprawidłowości w wydatkowaniu środków finansowych w grupie zawodowej kuratorów prowadzonych z inicjatywy organizacji związkowej, na wniosek prezesa sądu okręgowego.

W efekcie licznych interwencji ze strony organizacji związkowej kierowanej do minerstwa, oraz działań kontrolnych prowadzonych w tym zakresie, ujawniono nieprawidłowości w wydatkowaniu środków publicznych w okręgu gliwickim.

W świetle ujawnionych informacji przewodnicząca Edyta Odyjas zawnioskowała o przekazanie raportu z kontroli prowadzonej w okręgu gliwickim bezpośrednio do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w celu wszczęcia postępowania pod kątem podejrzenia popełniania przestępstwa przez kuratora okręgowego w Gliwicach.

Wiceminister Łukasz Piebiak w odpowiedzi na wniosek poinformował, ze w tym zakresie podjęte już zostały stosowane kroki. Przewodnicząca Odyjas zaapelowała również do Ministra o zlecenie podobnych kontroli w innych okręgach sądowych.

Istotnym zagadnieniem był omawiane na spotkaniu bezpieczeństwo kuratorów, zwłaszcza podczas wykonywania zadań w terenie. Związkowcy domagali się od kierownictwa zawarcia porozumienia z resortem zdrowia. Porozumienia o szybkiej ścieżce leczenia w przypadku ekspozycji na czynniki biologiczne np. zakłucia igłą byłoby dobrym rozwiązaniem. Związkowcy krytycznie odnieśli się do przekazanych przez naczelnika Wydziału Probacji propozycji podniesienia bezpieczeństwa pracy poprzez rozwiązania, które w ich ocenie są kosztowne, nieefektywne i mogą prowadzić do marnotrawstwa pieniędzy publicznych. Zwrócili uwagę na najprostszy i najtańszy  system reagowania, który w tym zakresie mógłby zostać wykorzystany, czyli numer alarmowy 112 i nadajnik GPS znajdujący się w każdym średniej klasy smartfonie, który uzupełniałby dotychczasowe uprawnienia  możliwości korzystania z asysty policji podczas wykonywania czynności obarczonych wysokim ryzykiem. Zdaniem kuratorów dotychczasowe działania bardziej pozorowały dbanie o bezpieczeństwo i zbędne ponoszenia kosztów na nieefektywne działania .

W kwestii wynagrodzeń ustalono, że w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pojawił się  projekt rozporządzenia RM zmieniającego rozporządzenie w sprawie wynagrodzeń kuratorów zawodowych i aplikantów kuratorskich. Edyta Odyjas zwróciła się bezpośrednio do naczelnika Departamentu Wykonywania Orzeczeń i Probacji z propozycją, aby odpowiednio wcześnie inicjować działania związane z procedowaniem podwyżek wynagrodzeń w grupie zawodowej kuratorów, tak by ich docelowy wzrost  był realizowany w podobnym czasie jak ma to miejsce w pozostałych grupach zawodowych zatrudnionych w sądownictwie powszechnym. Dotychczas bowiem kuratorzy byli jedyną grupą zawodową, która otrzymywała podwyżki w drugiej połowie roku, podczas gdy pozostała część osób tj. urzędnicy, asystenci i pracownicy obsługi zdążyli już o otrzymanych podwyżkach wynagrodzeń dawno zapomnieć.