STOP STRESOWI W SĄDZIE! Pracownicy pomorskich sądów protestują

fot. P. Świderski „Dziennik Bałtycki”

Nosimy kilogramy akt, wysyłamy po kilkadziesiąt – czasem kilkaset listów dziennie, notujemy, protokołujemy, wykonujemy zarządzenia, znosimy żale podsądnych i presję oraz pretensje przełożonych – mówią związkowcy z Solidarności Sądowej zrzeszających pracowników sądów.

W Światowym Dniu Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy rozpoczęli kampanię walki z niszczącym stresem. We wtorek na znak protestu pracownicy ośmiu pomorskich sądów przyczepili do strojów naklejki z napisem „Stop stresowi w sądzie!”. Będą je wkładać też w kolejnych tygodniach. – Komuś może wydawać się, że praca urzędnika sądowego to kawka, ciasto i plotki. To bzdura – mówi Marek Madaj z Solidarności, pracujący w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe. – Podstawowy problem to nawał pracy. Z roku na rok przybywa spraw, ale obsada kadrowa pozostaje na tym samym poziomie. Zadań jest sporo. Każde zarządzenie czy postanowienie sędziego musi być przelane na papier i rozesłane do stron postępowania.

Przed każdą rozprawą, należy dopilnować zawiadomień. Do tego odbierać telefony lub przyjmować petentów, którzy pojawili się w sądzie. Wysłuchać ich, wyjaśnić ewentualne wątpliwości, a na końcu sporządzić urzędową notatkę z rozmowy. Wreszcie pilnować obiegu akt i protokołować rozprawy. Pracę trudno zaplanować, bo trzeba reagować na bieżące obrót spraw – nowe wnioski dowodowe, niezapowiedziane absencje czy choroby. Także współpracowników. W wielu sądach panuje niepisana zasada, że chorobowego nie bierze się. – Ludzie z grypą siedzą w pracy, bo nie chcą robić innym problemu.  Nikt nie odwoła rozprawy, bo protokolant zachorował. Musi go zastąpić ktoś inny. Inie ważne, że yen ktoś miał właśnie do załatwienia ileś tam swoich pilnych spraw. Zajmie się nimi, jak zejdzie „z wokandy” (tj. skończy protokołować rozprawę – dop. red.). Na zwolnienie chodzą ci, którzy już nie wyrabiają – tłumaczy pracownica jednego z gdańskich sądów.
(pełny tekst artykułu w wydaniu papierowym „Dziennika Bałtyckiego”)
Źródło: http://www.dziennikbaltycki.pl